środa, 1 lipca 2015

3. "Pierwsza Obrona Przed Czarną Magią" – Ignis aurum probat

     Przed Wami kolejny rozdział :)! Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu, akcja powoli zaczyna się rozkręcać. Miłej lektury!
     Wszedł do pokoju ze smutną miną. Nie było w nim już ani grama wściekłości. Od dłuższego czasu nie odczuwał niczego poza rezygnacją, smutkiem, żalem, rozczarowaniem i rozgoryczeniem. Zdarzało się obrzydzenie czy irytacja, ale nie były one na pierwszym planie. Opadł na łóżko, nie zważając na to, że niedawno je pościelił. Zabini nie odezwał się ani słowem. Odnosił wrażenie, że Draco nawet go nie zauważył, więc dalej leżał spokojnie i czytał książkę ''100 największych podrywaczy w historii.'', mając nadzieję, że dla niego poszerzą do 101. Dopiero po serii żałosnych westchnień ze strony Malfoya i spaceru w kierunku barku zareagował.
- Ej, ej! Sam chcesz pić? Tego nie przepuszczę! - odłożył książkę na bok. Drzwi otworzyły się nagle a w nich stanęła rozczochrana postać w legginsach i wielkiej, nocnej koszulce z nadrukiem.
- TY DURNIU, ZABRAŁEŚ MI SZAMPON?! - ryknęła. Blondyn zbaraniał a Blaise wybuchnął śmiechem.
- Widzisz u mnie włosy? Słusznie, niewiele. Po co mi twój szampon? Mam w nim zrobić pranie? - zakpił śmiejąc się na głos.
- Ale, ale... - jej włosy ociekały  wodą
- Ale co, mała? Napijesz się z nami? Bo Smoka łapie pragnienie a wszystko chciał wyżłopać sam... - poruszył brwiami w zabawny sposób.
- Zamknij się, stary... Nic nie rozumiesz. - zaczął rozlewać alkohol do kryształowych szklanek. Sobie i czarnoskóremu porządne dawki bursztynowego płynu, a dziewczynie jedynie pół szklanki. Prychnęła pogardliwie. Draco usiadł na łóżku zmartwiony. Narzeczeni  wymienili pytające spojrzenia. Nie widząc tego zaczął :
- Ale się wrąbałem... - westchnął głośno.
- Jak zwykle.-rzucił Zabini biorąc łyka Ognistej.
- Znam was od kilku godzin i stwierdzam, że nic nowego. Sam widzisz, że coś musi być na rzeczy. - skwitowała Fenixa, wyrywając butelkę z dłoni Blaisa i dolewając sobie całą szklankę Ognistej. Draco spiorunował przyszłą panią Zabini wzrokiem, a ona jak gdyby nigdy nic wychyliła całą szklankę.
- Gdzie ty nauczyłaś się tak pić? - Blaise patrzył na rudą ze zdziwieniem.
- Mam trzech starszych braci. - odparła. Przeniosła wzrok na Smoka
- O co chodzi? Co się stało Draco? - zmieniła ton na... troskliwy? Poczuł się szczerze zdziwiony.
- Astornia strzeliła focha...Zrobiło mi się jej żal. Nawet nie żal, ale mało kto teraz na mnie leci. Została mi ona, ok? - nie potrafi zebrać myśli, zachowywał się jakby sam siebie bronił przed
- Nikt ci nie zadaje dodatkowych pytań, nam się nie tłumacz... - Zabini wziął potężny łyk i nalał sobie od nowa pełną szklankę.
- Stary, zamknij się. - wycedził, a po chwili wrócił do zrozpaczonego głosu i kontynuował. - No i po kolacji ją tam gdzieś tam zaprosiłem... Zwinąłem dwa pączki czy tam trzy, umyłem się jak wróciłem...
- Czyścioszek... - po tym komentarzu narzeczonego Fenixa zachichotała prawie dławiąc się trunkiem. - Rozpakowałem się... - niezrażony mówił dalej z każdym szczegółem. - No i idę do Pokoju Wspólnego, czeka na mnie, wygląda jak dziwka, ale mówię sobie ''Worek na głowę i za ojczyznę'' no i idę, idę.... Z nią. Tu klepnę, tam klepnę.... No i dobra. Doszliśmy do pustej klasy. Wchodzę pierwszy. - czekali w napięciu. - Kładę pączki na stół. - z nieznanych mu powodów słuchacze wybuchnęli śmiechem.
- Co? Bawi was to, tak? Phi! Ale no zaczynam ją całować, łapię ją za szyję, ściągam jej bluzkę, chcę rozpiąć stanik, oplata mnie biodrami.... iiii... - celowo zrobił dłuższą pauzę.
- No i? No i? - w końcu poczuli się szczerze zaciekawieni.
- No i co? Drzwi się otwierają, wchodzi Sprout i się drze, że demoralizuję młodszą uczennicą, że ona szukała donicy, a tu takie coś, że to wstyd,że hańba! Że mam jeszcze szlaban! A ta mała zołza ryk. To się pytam ''Czego ryczysz?'' a ona, że wstyd. Siksa... Przecież sama chciała, halo, do niczego jej nie zmuszałem, mogła myśleć, że nas nakryją! - ukrył twarz w dłoniach. Fenixa wybuchnęła śmiechem tak gwałtownie, że spadła z łóżka.
- Nie no nie wierzę! - wykrztusiła, ocierając łzy rozbawienia. - Nie rzuciłeś zaklęcia na drzwi! Smoku, ty potwierdzasz stereotypy o blondynach i blondynkach!
- Zamknij się,ok ? Sama mogła na to wpaść. Chciałem mieć to za sobą...Nie czaił mi się w głowie romantyczny pierwszy raz. - burknął nieco zawstydzony swoją wylewnością.
-Pierwszy? - Zabini osłupiał.
- O cholera! SMOK JEST PRAWICZKIEM!!! - Fenixa ponownie zaczęła się śmiać, tak, jakby ta informacja była niezwykle zabawna.
- A wy nie? To współczuję podczas poślubnej nocy jak będziecie obydwoje korzystać z używanej osoby! - prychnął zdenerwowany, a potem zasłonił kotary od swojego łóżka niczym obrażone dziecko.
- Malfoy, no! - Fenixa bezceremonialnie wpakowała się na jego łóżko. - Nie obrażaj się na mnie!
- Idę do kuchni!- oznajmił nagle Zabini. - Draco nie proś Fenixy, by cie rozprawiczyła! - dodał rozbawiony.
- Jeśli chcesz, to mi przykro, ale musisz poczekać, bo mam narzeconego. - roześmiała się serdecznie.
- Nie mam zamiaru cię prosić. Bycie prawiczkiem jest fajne a teraz idź sobie do niego! Mam zamiar się wyspać przed szlabanem. - jęknął.
- Nie idę, bo zmiażdżę mu ego po raz kolejny.- usłyszeli trzask zamykanych drzwi. Fenixa chwyciła nadgarstek Draco i podciągnęła rękaw jego koszuli ukazując Mroczny Znak. - Jeszcze tego nie usunąłeś?- spytała
- Słuchaj... - zawahał się. - Spadaj. Dobra? Moja sprawa. - podciągnął rękaw na jego miejsca. - Nim sobie rządź, - wskazała głową na drzwi -  ale nie mną.
- Posłuchaj mnie, księżniczko. - warknęła, wyciągając różdżke. Machnęła nią i oczom Draco ukazał się mroczny Znak. - Ja też tam byłam. Miałam zrobić Kamień Filozoficzny. Ale w przeciwieństwie do ciebie nie stroje fochów i nie gram smutnego dzieciaka. Więc weź się w garść bo teraz jesteś na najlepszej drodze do samobójstwa. Dracona zamurowało. Fenixa tam była? W tym samym bagnie co on, w jednym z wielu miejsc gdzie przebywali młodzi Śmierciożercy, często zmuszeni by nimi być? Przecież ona w ogóle nie wyglądała jak ofiara powiązań rodzinnych ze Śmierciożercami. Zachowywała się bezceremonialnie, beztrosko. Wydawało mu się, że wyjechała gdzieś wraz z rodziną. Czarny Pan chciał zrobić Kamień Filozoficzny? Przecież to sama alchemia, a jego celem podobno była władza nad światem, nie lekcje chemii. Spojrzał w oczy Litwinki, które nagle przestały błyszczeć w właściwy sobie sposób. Biła z nich furia, jednak nie miał zamiaru się tym przejmować.
- Fenixa, gówno mnie wasze zdanie obchodzi. Zasnę sobie teraz przed szlabanem i tyle, okay? Nie zabiję się. Jestem Malfoyem.
- I idiotą! Najwyraźniej tu u was genetyczne! - krzyknęła i obrażona opuściła pokój. W niewidocznej dla niej odpowiedzi tylko pokręcił głową. Pospiesznie ubrał się w piżamy. Położył się, ale długo nie mógł zasnąć. Tyle ludzi zginęło przez niego. Przez niego. Powtarzał to zdanie niczym mantrę, coraz mocniej się w tym utwierdzając, choć nie zabił żadnego z nich. Przypominał sobie ich pogrzeby. Swoje przebrania używane po to by nikt go nie rozpoznał. Łzy napłynęły mu do oczu i zaczęły powoli moczyć poduszkę. Nie wycierał ich, cały czas wpatrywał się w sufit. Był tak potwornie samotny... Zastanawiał się, czy gdzieś jest ktoś, kto go uratuje? Zasnął, ale śniły mu się obrazy z tego dnia i twarze tych wszystkich ludzi, za których śmierć czuł się winny, mimo że za nią nie odpowiadał.
     Spóźnię się. - pomyślała Hermiona, biegnąc na Obronę Przed Czarną Magią. Zaspała przez Krzywołapa, ponieważ całą noc mruczał jej nad uchem i wczepiał pazury w pościel. Dopiero nad ranem udało jej się wyrzucić go za drzwi bez głośnych, drapiących protestów. 
- Parszywy kocur. - mruknęła patrząc na podrapaną dłoń, w tym samym czasie wbiegając do sali. Zajęła miejsce obok Ginny, właśnie wtedy gdy wszedł nauczyciel. Nie wiedziała, że cały ranek szykował się z myślą o wcieleniu swojego planu w życie. Oceniła go jako nawet przystojnego Atramentowo czarne włosy, tak wyróżniające się wśród czupryn członków jego rodziny, lodowato niebieskie oczy i arystokratyczne rysy wzbudzały zainteresowanie, nawet jeżeli tylko chwilowe. Z daleka widać było, że to Malfoy. Mężczyzna stanął za katedrą, po czym zlustrował klasę wzrokiem. Wydawało się jej, że zawiesił na niej wzrok o kilka sekund dłużej niż na innych, Zignorowała ową myśl, uznając ją za irracjonalną.
 - Panno Granger, - zaczął nagle zamiast się przedstawić. - spóźnień się nie tłumaczy świetnym wyglądem. - uśmiechnął się całkiem przyjaźnie, ale od nadmiaru słodyczy można dostać mdłości. Prychnęła zdegustowana. Jego zachowanie jej się nie spodobało, było nieodpowiednie. - Nazywam się Ashton Abarax Malfoy. - kontynuował już zwykły torem nauczycielskich wypowiedzi. - Większość z was może znać mojego brata, Dracona. - krótka pauza dla westchnień i zazdrosnych spojrzeń ku Fenixie, siedzącej między blondynem a Zabinim. - Zostałem przyjęty na staż na stanowisko nauczyciela Obrony Przed Czarną Magią. Mam zamiar zostać tu dłużej niż rok. - oznajmił, puszczając im oczko. Żaden uczeń jednak nie uwierzył w ostatnią część jego wypowiedzi. Uważano stanowisko profesora OPCM za przeklęte. Wystarczyło spojrzeć na jego poprzedników:
* Quirell- nosił Voldemorta pod turbanem.
*Lockhart- jedyną jego specjalną zdolnością były kłamstwa.
*Lupin- przeklęte pełnie księżyca!
*Moody (a raczej Crouch Junior)- niekonwencjonalne metody.
* Umbridge- sama teoria na wiele się nie przyda
* Snape- niech Książę Półkrwi wraca lepiej do eliksirów
*Anymous Carrow- Przwmiły facet! A te Crucio co co chwilę rzucał to takie zboczenie zawodowe...
- Wszyscy tu obecni przeżyli wojnę. - kontynuował. - Wiecie, więc jak sobie radzić. Ale wasza wiedza nie jest doskonała, często musieliście czerpać z tego, co umieli starsi. Jesteście pokoleniem, któremu się zdaje, że skoro umiecie praktykę,to nie potrzebujecie się uczyć. Tak nie jest. Świat magii nadal nie jest bezpieczny. - zakończył dramatyczną pauzą.
- Przez takich ludzi jak ty...- powiedziała Hermiona. Nie bała się wygłaszać swojego zdania, gdy chodziło o takich ludzi, jak on. O byłych Śmierciożerców.
- Zabawne,panno Granger. - widziała jak dużo kosztuje go zbagatelizowanie jej opinii. - Na szczęście panna Granger i jej uroczy przyjaciele nas uratowali. - wypowiedział to bez cienia ironii, co spowodowało u niej lekką konsternację. -  Spokojnie,nie wie pani jeszcze wszystkiego. - pokiwał pobłażliwie głową. - I właśnie dlatego na moich lekcjach będzie więcej teorii! - ponownie mówił do wszystkich. - Praktyka jest wam znana lepiej,ale nie można rzucać zaklęć, nie wiedząc do czego służą. Wasze działania zostaną tylko podszkolone,dopracowane. Skupimy się na wiedzy, nie na czarach. - niewiele osób jęknęło z niezadowolenia. Większość doskonale wiedziała,że nie posiadają za dużo potrzebnych informacji. To był ostatni rok,ż eby je zdobyć. Poza tym, praktyki w ostatnich paru latach mieli aż nadto. A przecież niebezpieczeństwo jeszcze się nie skończyło. Zgodzili się na naukę teorii. Klasnął w dłonie jak przedszkolanki, które przypomniała sobie Hermiona. Gdy była mała właśnie to robiły na sygnał, że zasady wyjaśnione i można zaczynać zabawę. - Dobrze kto mi powie jak uniknąć Avady? - zapytał z przesadnych entuzjazjem. 
- Nie da się- odparła z niezachwianą pewnością Granger. - No chyba, że ktoś stworzy...
- ... Kamień Filozoficzny. - dokończyła Romanow dziewczyna.
- Kamień Filozoficzny? - powtórzył jak echo czarnoskóry.
- Tak, istnieje, owszem, ale jest ciężki do przygotowania. Należy wybrać starannie trzynaście dziewczyn, zgwałcić je i pobrać im podczas tego gwałtu krew. Te dziewczyny określa się mianem wielkiej trzynastki i nazywa kamieniami szlachetnymi, bursztyn, opal, agat, szmaragd, cytryn, dwa karneole, jadeit, szafir, czarny turmalin, diament i rubin.- odpowiedziała zblazowanym tonem. To jej wyzucie z emocji nie podobało się Draconowi, aż za dobrze wiedział, że było wynikiem obcowania z ludźmi Czarnego Pana i nieustannego życia w strachu. Nienawidził mówienia bez uczuć o sprawach, które tych uczuć wymagały. Ojciec nigdy nie pokazywał, co czuje naprawdę. Ludzie jego pokroju też tak robili. To powodowało ciarki.
- Czekaj chwilę, Fen. Mówiłaś o trzynastu dziewczynach, wymieniłaś dwanaście. - zauważyła panna Granger. Uważała, że Fen zachowuje się strasznie nieodpowiedzialnie mówiąc o czymś tak groźnym i poważnym tonem pogodynki z mugolskiej telewizji. Gratuluję,szlamo! - pomyślał starszy Malfoy. - 10 punktów dla Gryffindoru! - zakpił w głowie.
- Ostatnia jest Córka Filozofa, składają ją w ofierze.- wzruszyła obojętnie ramionami. Nie pierwszy raz o tym musiała mówić. Życie nauczyło ją ukrywać emocje, kreować się na silną, mocną, obojętną, nieustraszoną. Zrobiła tak i tym razem, żeby nie pokazać z jak bardzo złymi wspomnieniami związana jest ta formułka.
- Salazarze, alchemicy to nie ludzie!- skomentował Draco, chcąc rozluźnić niego grobową atmosferę. Fenixa uśmiechnęła się krzywo.
- Alchemik to nie człowiek. Alchemik to ktoś, kto zapragnął zostać uczniem, który przejmuje miejsce mistrza. - odparła
- I tymże, jakże dramatycznym akcentem skończymy tą dyskusję!- uciął Ashton i dokończył lekcję. Po pół godzinie rzucił :
- Koniec zajęć, możecie iść. Wszyscy poza panną Granger. Za karę za spóźnienie i pyskówkę polecam pomóc mi sprzątać klasę. Do widzenia! - Została w klasie wściekła i upokorzona.
- Słucham? - spytała zadziornie.
- Nie musisz mnie słuchać. Ale tu są papierki. Jakbyś mogła.-uśmiechnął się aż zbyt miło a ona rzuciła zaklęcie. Otworzyła też okno i sprawiła, że dwa wulgarne rysunki zniknęły z ławki.
- Gotowe.-wycedziła.
- I widzisz? Nie gryzę. Chyba,że ktoś bardzo prosi. Nie musisz być niemiła. Jesteśmy po tej samej stronie. - rozłożył ramiona w przyjaznym geście.
- Teraz. Całą wojnę było inaczej. - zauważyła.
- Ludzie się zmieniają. - podał jej rękę.
- Nie sądzę. - wyszła bez podania dłoni.
     Draco czekał kilka godzin, żeby w końcu ją zobaczyć. Nie chciał, żeby wygadała o ich wtopie całej szkole. W końcu! Spódniczka podciągnięta najwyżej jak tylko się dało, porozpinana koszula, mocny makijaż i wylakierowane włosy. Cholernie wyzywająca. Tak bardzo jego... Jego? Obrzydziło go to. Nie chciał takiej przyjaciółki, dziewczyny, żony! Ona nie miała charakteru tylko pazur. Nie potrzebował kota a kobiety. Podszedł do niej spokojnie i siląc się na uśmiech spytał :
- Ast...- to słowo ledwo przechodziło mu przez gardło. - Słuchaj...głupia sprawa, nie?
- Bardzo, ale ok, co nie? Już dobra.. .-irytująco żuła gumę balonową.
- Na pewno?- I po co się durniu pytasz? Jak na pewno to zmiataj!
- Na pewno! Szlaban i już, po sprawie. Ale kiedyś to dokończymy?
- Tak, kiedyś tak...- pocałował ją mocno w usta, wcale nie wierząc w swoje potwierdzenia i zniknął w tłumie uczniów tłoczących się na korytarzu.
     Hej! Mam nadzieję, że Wam się podobało. W następnym rozdziale wkroczymy już na właściwe tory akcji, a tym czasem... zapraszam do komentowania!

12 komentarzy:

  1. Witajcie :)
    Wybaczcie mi, że tak długo Was nie odwiedzałam, ale miałam naprawdę dużo pracy w tym miesiącu :/
    Wiecie za co Was kocham... Blaise w Waszym wykonaniu jest zarąbisty <3 Mimowolnie pojawia mi się uśmiech na twarzy po jego słowach.
    Hermiona jest bardzo pyskata. Widać, że wojna ją zmieniła. Już nie jest tą cichą Panną- Wiem-To- Wszystko :( I chyba ma konkurencje, Litwinka jest bardzo mądra :P
    Draco jest fałszywą, małą gnidą... Jego plan jest chory! I bardzo zdziwiłyście mnie faktem, że jest prawiczkiem, raczej na innych blogach robią z niego Casanove :P
    Zapraszam Was do mnie na nowy rozdział :)
    Pozdrawiam i życzę weny
    Anna-medium

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj :).Nic nie szkodzi,rozumiem,wpadaj częściej :).Dziękujemy, Blaise jest bardzo przyjemny do zrobienia,wspólnie fajnie się nad nim pracuje :).
    Co do Hermiony : Bardzo ją zmieniła,tak jak Draco ma depresję.
    Fenixa nie jest konkurencją :D.Znają dobrze inne dziedziny wiedzy ;).
    Jego plan?Jaki?Uwiedzenie Hermiony to plan jego starszego brata,on tutaj chce tylko przestać być prawiczkiem.:D
    To mój pomysł,nie lubię go jako podrywacza,lubi się bawić dziewczynami, ale żadna z nich nie jest taka ważna,żeby chciał coś więcej ;).Akcja z ''Ast''to tylko akt desperacji ;).
    Wpadniemy kiedy tylko my coś dodamy i oczywiście Cię poinformujemy :)!
    Dziękujemy,również pozdrawiamy i też życzymy weny:)!
    Eleonora.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Z skąd wy wytrzasnęły tę recepturę na "kamień", ale muszę to przyznać Fen to bardzo oryginalna postać

    OdpowiedzUsuń
  4. To pomysł drugiej córki Merlina.:D.
    Eleonora..

    OdpowiedzUsuń
  5. Postarajcie się bardziej dbać o dialogi. Poszczególne wypowiedzi łączą się i nie są przenoszone do odzielnych linijek. Najlepszym sposobem, by poprawnie pisać dialogi, jest po prostu zwrócenie na nie szczególnej uwagi podczas czytania książek. Ciągle czegoś mi tu brakuje. Może wyłapię to, czytając kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dialogami problem jest taki, że piszemy to na fb a tu tylko wklejamy, no tak jest najczęściej, nie zawsze. I wtedy to problem bloggera, niekonieczne naszej twórczości :). Dziękujemy Ci jednak za dokładne czytanie, niedługo mam zamiar się zabrać za dokładne poprawianie wszystkich błędów jakie są w rozdziałach czy miniaturkach :). Czytam dużo książek i zwracam na to uwagę, ale często robimy rozdział na szybko a do tego nie mamy bety i to po prostu umyka ;). Wybacz za to.
      Pozdrawiam i życzę, żeby w kolejnych rozdziałach nic Ci już nie brakowało :).
      Eleonora. :).

      Usuń
  6. Uwielbiam Waszego Blaise'a :)
    Przepis na Kamień Filozoficzny bardzo oryginalny :D
    Malfoy prawiczkiem? no nieźle...
    Dobrze, że Hermiona nie ufa nowemu nauczycielowi.

    Pozdrawiam
    Arcanum Felis
    http://ingis-at-glacies-dramione.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet bardzo dobrze, do Ash to drań :D ;).
      Dziękujemy, z tym Kamieniem akcja rozwinie się dalej :).
      Tak wyszło, że nim jest, no co poradzić? :D.
      Dziękujemy Ci bardzo :).
      Pozdrawiam, Eleonora.

      Usuń
  7. Hmmm... Ciekawa, że tak powiem ,,forma" Blaise'a. Podoba mi się. Oprócz tego Draco-Prawiczek? Nieźle, nieźle. Przepis na kamień filozoficzny? Strzał w dziesiątkę. Życzę dużo weny!
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie ;)
    ~America
    http://nadziejanienawiscmilosc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Nad Blaisem widać większą pracę w kolejnych rozdziałach, jest bardziej rozbudowany, ma drugie dno :). Draco mający po 100 kobiet miesięcznie mnie już irytował, więc... no sama widzisz :D. Dziękuję jeszcze raz :). Wzajemnie!
      Pozdrawiam i oczywiście zajrzę :).
      Eleonora.

      Usuń